Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
Oczy ma wpółprzymknięte, wargi rozchylone, nabrzmiałe czerwienią, aż niewspółmierne do jej niedużej twarzy, ręce rozrzucone, jakby czekała, żeby wtulić kogoś w siebie, lecz nogi jedna na drugą założone, zwarte, nie tyle ze wstydu, co jako znak, że niemożliwa jest już rozkosz, chociaż udręka pożądania nie wystygła mimo śmierci, czy nawet wbrew śmierci. Czy zresztą pożądanie można mierzyć śmiercią?
Ten jej umarły akt nie dawał mi spokoju. Tak że niektóre z dawnych kochanek, jakkolwiek nie wiedziałem, żyją czy nie żyją, a nawet wydawało mi się, że je zapomniałem, zaczęły mi się przypominać jako umarłe akty. Z grubsza mógłbym nawet się pokusić i ponazywać te akty kolorami: akt błękitny, akt oliwny, akt sepiowy, ochrowy, czerwony, żółty i tak dalej, tylko że kolory w wyobraźni szybciej przez nas przepływają niż krew. Toteż ciągle mi się zmieniały. Jedno, co było stałe w tych aktach, to znamiona rozpaczy. Zastanawiałem się nieraz, czy to nie dzięki kobietom śmierć bywa łagodniejsza, niż mogłaby być. Kto wie nawet, czy to nie śmierć stworzyła kobietę.
— Wiesław Myśliwski, Ostatnie rozdanie
Tags: uploaded

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl