Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
To nie był żaden Marks naprawiający świat, tylko jakiś skundlony Temudżyn w pogoni za drobiem i czasomierzami. We wsiach z szarego drewna, w chałupach pod strzechami, wśród zagonów piachu czaił się strach przed dzikim, niepoliczonym i zachłannym, które nadciągnie, zagrabi i puści z dymem te piachy, strzechy i drewniaki niewiele lepsze od mongolskich jurt. Ale to nie mogło przyjść z miast, spomiędzy murowanych domów, sklepów, kościołów, tylko gdzieś z końca przestrzeni, z miejsc, w których ludzie zaczynają porastać sierścią i nocami wyją do czerwonego księżyca. To musiało wyruszyć gdzieś stamtąd i najpierw kłusowało przez swoje stepy na czterech łapach, by dopiero potem, w miarę jak przybliżały się nasze cywilizowane siedziby, stopniowo się prostować i w końcu stanąć na dwóch nogach żeby mieć dwie wolne ręce do łapania kur i zakładania zegarków.
— Andrzej Stasiuk, Wschód
Tags: uploaded

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl